Wyświetlono posty znalezione dla zapytania: Diagnoza środowiska rodzinnego





Temat: Ustawianie zabawek w ciąg
Witam,
Zespół Aspergera jest trudny w diagnostyce i pojedyncze symptomy
trudno jest oceniać. Pisze Pani o ustawianiu zabawek w ciągi -
pochłaniające, obsesyjne zainteresowania, zachowania; jak i
upośledzenie umiejętności społecznych są jednymi ze wskazań Zespołu
Aspergera. Samo ustawianie zabawek w związku z tym może być - jeśli
jest obsesyjne, ale nie musi, objawem potwierdzającym ZA. Jeśli
chodzi o naturalną ciekawość innych dzieci to zależy to tak jak Pani
napisała od charakteru dziecka, dzieci nieśmiałe, nie posiadające
rodzeństwa, nie spotykające się z innymi dziećmi, np. w rodzinie,
przedszkolu, mogą być w sytuacjach społecznych wycofane. Jednak
zazwyczaj jeśli takich sytuacji dostarczamy dziecku - spotkań z
innymi dziećmi - to zaczyna ono reagować inaczej i odnajdywać się w
relacji z innymi dziećmi - zaczyna powoli wchodzić w relacje,
najpierw z jednym dzieckiem, a potem w grupie. W przypadku dzieci
np.nieśmiałych jest to pomocne i przynosi rezultaty, dzieci z ZA
wymagają w także w tym względzie odpowiedniej terapii.
Diagnoza pod kątem Zespołu Aspergera i późniejsza terapia są w
stanie dziecku z ZA bardzo pomóc, także pomimo lęku związanego z
diagnostyką warto podejść do niej rzetelnie, bo póżniejsza terapia
tak dla dziecka jak i całego środowiska rodzinnego jest bardzo
pomocna i pomaga rozwiązywać problemy, które mogą pojawić się wraz z
rozwojem.
Pozdrawiam A.Z.





Temat: Genetyczny klucz do schizofrenii
Genetyczny klucz do schizofrenii
to ze schi wystepuje w rodzinach, moze byc rownie dobrze dowodem na to, ze
srodowisko rodzinne ma wplyw na zachorowalnosc. dziecko wychowywane przez
osobe ze schi nie jest wychowywane w optymalnych warunkach.

ciekaw jestem co napisao w artykulach przytaczanych, jednak wydawaloby mi sie,
ze nie powiedzialy one nic nowego. o predyspozycjach genetycznych mowi sie od
dawna, podobnie jak o tym, ze szanse na to, iz tak zlozone behawioralnie
fenomeny jak choroba psychiczna, sa przenoszone genetycznie sa minimalne.

swoja droga ciekawe tez jest jak badacze poradzili sobie z powszechna krytyka
rzetelnosci, a szczegolonie trafnosci diagnozy schizofrenii. to, ze ktos jest
zdiagnozowany oznacza niewiele wiecej niz to, ze lekarz stwierdzil, ze moze mu
nadac jakas etykiete, ktora na dodatek jest polityczna i spolecznie obciazona,
a zatem bynajmniej nie obiektywna.






Temat: Religa do lekrzy zrezygnujcie z podwyżek!
Religa idz na rente.1200PLN. Z kim Ty się zadajesz? To wstyd dla rodziny i
srodowiska. Ale sobie znalazłes kumpli. Za dużo szpitali? Juz polowy nie ma,
ludzi przybywa a diagnoza: za duzo szpitali.To jest tragiczna postać polskiej
medycyny. Niby profesor a profesura za komuny, niby inteligent a dla stanowiska
porzucił rozum kumając sie z przyszlymi pacjentami wszelkich klinik, ktore sami
zlikwidują.Pozostanie rumianek i puszczanie krwi.



Temat: co to za życie

> Niepotrafię sie z nikim dogadać

Problem komunikacji, dylemat stary jak świat, nikt nikogo nie rozumie -
filozofowie doszli do tego już dawno.

, niemam dziewczyny

Masz kompleksy z tego powodu, presja środowiska, rodziny?

, mam ciągle doła, nic cały d
> zień nierobię.

Też tak miałem kilka lat temu, jeszcze jak miałem naście lat. Dziś wiem, że
wtedy to nie była żadna depresja. Depresja jest teraz.

Być może mam depresje ale czy warto leczyć?

Leczyć się zawsze warto, jeśli jest co leczyć. Narazie warto się skonsultować
ze specjalistą w celu postawienia diagnozy




Temat: Jestem chora
Słowotok i gonitwa myśli często występuje w mani/hipomanii, ale jak nie ma
innych symptomów wysokiego nastroju i napędu (bez krytyczna wiara w swoje
możliwości, doskonały humor bez względu na sytuację, krótki sen, potrzeba ciągła
czegoś robienia, najczęściej niedokańczanie rozpoczętych działań - szczególnie
gdy wymagają trochę cierpliwości, niemożność analizy swoich działań), to sam
słowotok i gonitwa myśli jest za mało do zdiagnozowania ChAD.
Sam smutek rzeczywiście nie jest zaraz depresją, ale jeżeli utrzymuje się długo
i nie ustępuje pomimo odbierania sygnałów pozytywnych (w głębokiej depresji
każdy sygnał jest negatywny - nawet tęcza na niebie), to warto z nim walczyć
korzystając z rad lekarza, żeby później nie było gorzej.
Odradzam dawanie sobie samej diagnozy. Lekarzom bardzo nie ufam, z resztą mylić
się jest rzeczą ludzką, ale to oni mają wiedzę merytoryczną i nie zafałszowane
spojrzenie z zewnątrz, więc o wiele łatwiej im o trafną diagnozę. Jeżeli masz
wątpliwości co do diagnozy, przebieraj w lekarzach jak w ulęgałkach i dopytuj
się o dobrych psychiatrów w swojej okolicy, najlepiej wśród znajomych lekarzy
lub pielęgniarek. Jak wstydzisz się sama, przyjaciel lub ktoś z rodziny o
dobrych kontaktach w służbie zdrowia niech to robi za Ciebie. To zadziwiające,
jak dużo, nawet nie w swojej specjalności, o swoich kolegach wiedzą osoby z tego
samego środowiska.




Temat: Jak i po co wybrać dobre logo?
"Projekt pokaż jak największej liczbie osób z różnych środowisk (znajomym, rodzinie)." Taaaaak.... a mi sie zawsze wydawało że logo nie ma się podobać właścielowi firmy, jego rodzinie, sekretarce, sprzątaczce, pani Basi z naprzeciwka... tylko grupie docelowej ktorej produkt lub usługę oferuje nasza firma... ale co ja tam wiem...
"Poproś grafika, żeby wprowadził sugerowane przez "ankietowanych" zmiany." - taaaak.... czyli najpierw idziemy do lekarza... lekarz ustala diagnozę zapisuje leki a my potem chodzimy po rodzinie i znajomych i zbieramy opinie na temat zaleconego leczenia a potem prosimy lekarza żeby wprowadził zmiany w terapi. Profesjonalista zrobi a amtaorzy poprawią - super pomysł. Ale co ja tam wiem...
Pozdrawiam raczej smutno...



Temat: dzisiejsza diagnoza: jestem alkoholiczką !!!
"ale alkohol byl i urywane filmy i rozne zachowania pod jego wplywem." - to
jedno ;) sam piszesz o "obsesji na tle alkoholu" - poza tym to taka maniera (u
każdego alkoholika) usadowić się jak najwyżej wykresu...przez net diagnozy nikt
nie postawi, ale jeśli terapeta mówi że masz problem to go masz...bo jaki
miałby cel w tym by ze zdrowego (w miarę) - człowieka w fazie ostrzegawczej
robić alkoholika ??
powiem jeszcze inaczej...sam jestem alkoholikiem...ale też miałem możliwość
może nie tyle pracy co bardziej wolontariatu z osobami uzależnionymi i naprawdę
nie znam ani jednej osoby która "dobrowolnie" przyznała się do choroby...trzeba
dużo stracić (jestem przykładem...) żeby pogodzić się z tym faktem...i jeszcze
jedna prawidłowość...najtrudniejszymi pacjentami są prawie zawsze Ci
najinteligentniejsi...jak pięknie rozbudowują mechanizm iluzji i zaprzeczeń...
pozdrawiam
ps. od czasów Jellinka troszkę się zmieniło ;))) - i jeszcze ciekawostka z
badań Villanta która nie za dobrze rokuje dla DDA :
"Istotnym czynnikiem zapowiadającym uzależnienie okazało się występowanie
problemu uzależnienia w rodzinie oraz wychowywanie się w środowisku o wysokiej
częstotliwości występowania alkoholizmu. "




Temat: Czy ja mam schizofrenie?
Witam! Mam nieco podobny objaw. Zaczęło się ok. 4 lata temu wizjami,
w których znajome mi osoby były masakrowane (to były nasuwające się
obrazy, zdawałem sobie sprawę z ich nierzeczywistości i mnie
niepokoiły). Teraz miewam myśli, aby zabić ludzi wokół mnie,
wyobrażam sobie, jak ładnie wyglądaliby z poderżniętymi gardłami
(chociaż nie chciałbym tego zrobić)... Później miałem także mnóstwo
myśli natrętnych na temat mojego stanu zdrowia, które zaczęły
przeradzać się chyba w urojenia (wydawało mi się, że zjadają mnie od
wewnątrz pasożyty, że zanikają mi mięśnie itd.) - wiązało się to z
bardzo dużym wychudzeniem, z którego nie mogłem wyjść. Przeszedłem w
związku z tym także wiele niepotrzebnych badań. Dopiero na lekach
antydepresyjnych udało mi się utyć. Poza tym mam bardzo duże
problemy z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich i z mobilizacją do
pracy. Byłem już u paru psychiatrów, którzy podtrzymują diagnozę -
depresja, natręctwa... Biorę leki i nie widać wyraźnej poprawy...
Obawiam się, że jednak mogą się mylić, bo opierają się na diagnozie
pierwszego lekarza, u którego byłem, a który cieszy się dużym
poważaniem w środowisku medycznym... Moje obawy wiążą się z tym, że
duża część mojej rodziny choruje na schizofrenię z natręctwami.
Zamierzam wrócić do pierwszego lekarza, u jakiego byłem, i z nim to
omówić... Ech... Nie wiem, czy to tylko natręctwa, czy też schiza...
A moje życie to powolne staczanie się w przepaść...



Temat: Czy odezwać się do byłego faceta?
Czy odezwać się do byłego faceta?
Pytanie do Pań głównie... ale wypowiedzi Panów równie mile widziane...

Czy odważyłybyście się odezwać do byłego w ważnej sprawie?
W sprawie, od której wiele w czyimś życiu zależeć może...?

Ktoś bardzo mi bliski ma niepokojące i dziwne objawy. Były jest lekarzem.
Obiektywnie rzecz biorąc- świetnym i w dodatku zna środowisko lekarskie w
moim mieście aż nadto dobrze.

Być może w tej sprawie czas ma przeogromne znaczenie, dlatego ważna jest
dobra, szybka diagnoza, wiec i potrzebny dobry lekarz, który bezbłędnie
zdiagnozuje. Chciałabym jedynie prosić o rekomendację najlepszego, w jego
mniemaniu specjalisty w danej dziedzinie... Wiem, że ma świetne rozeznanie...

Nie wiem co robić... Rodzinny doradził lekarzy w najbliższym szpitalu. Kiedyś
zawiodłam się na swoim lekarzu i błędna diagnoza przysporzyła mi wielu
cierpień.

Muszę Komuś pomóc ale z drugiej strony mam przeogromne opory przed kontaktem
ze swoim byłym... Jestem między młotem, a kowadłem... Nie musiałabym wszakże
do Niego dzwonić, bo mogłabym maila w tej sprawie napisać...

Chodzi o życie kogoś bardzo bliskiego... a jednak mając łzy w oczach waham
się...
To straszne...

Co byście zrobiły będąc na moim miejscu?

AR




Temat: Jak powinno wyglądać diagnozowanie autyzmu?
to ja dorzuce swoje 0.03PLN
choc moje dzieci byly diagnozowane poza Polska. Co prawda, na caly
proces czekalismyw przypadku jednego dziecka rok, a w przypadku
drugiego- 2 lata :-( ale iedy sie juz zaczelo, to psozlo dosc
sprawnie. Zaczelo sie od spotkania nas, rodzicow, z kuratorem,
ktory pierwszy przeprowadzil wywiad rodzinny, oraz przedstawil plan
procesu diagnostycznego. Potem byl caly szereg spotkan z
psychologiem pedagogiem, plus wypelnianie roznych ankiet przez nas,
rodzicow, przez personel przedskzola, plus wizyty psychologa i
pedagoga w przedszkolu, z obserwacja dziecka i ewentualnie
nagrywaniem na video.Konsultacja neurologa opiekujacego sie
dzieckiem. Praktycznie w ogole nie bylismy z dzieckiem w zadnej
przychodni (poza neurologiem), to do dziecka przychodzono, aby
obserwowac je w srodowisku naturalnym (aczkolwiek bez wizyty
domowej, tylko przedszkole). Informacja o diagnozie zostala nam
przedstawiona "przy okraglym stole", przy ktorym spotkalismy sie ze
wszystkimi osobami (z wyjatkiem lekarza) uczestniczacymi w procesie.
Calosc zajela ze 2 miesiace. Potem zaczely sie indywidualne
spotkania z np.kuratorem, ktory "oprowadzil" nas po przyslugujacych
nam prawach itd.
'W przypadku drugiego dziecka (podejrzenie zespolu Aspergera,
stanelo ostatecznie na ADHD + zespol Tourette´a) pierwsze spotkanie
odbylo sie z psychologiem, bez dziecka, potem znow ankiety,
obserwacja mlodego w szkole i tym razem wielokrotnie (chyba 5 lub 6
prawie dwugodzinnych wizyt) u psychologa, gdzie mlody zaliczal
psozczegolne testy (obserwowane przeze mnie zza lustra weneckiego),
tym razem cala procedura spoczela na barkach psychologa.



Temat: Prztyczek w nos!
Wg psychologa - rozwój w normie, intelektualnie bardzo do przodu, testy jakieś
tam rozwiązywała na poziomie 5-latka, wygadana jest baaaardzo (aż za bardzo bym
powiedziała).
Problem z hamowaniem emocji.

W sumie pewnie jeszcze powinnam pokonsultować.
Wskutek licznych problemów zdrowotnych, jakie przećwiczyliśmy od urodzenia
(wcześniak), ciągnących się do dziś (diagnozowanie nowotworu wątroby na dzień
dobry, diagnozowanie nowotworu mózgu itd), alergie, problemy neurologiczne, mam
swoistą alergię na środowiska lekarzy, szpitale itd. i dlatego wielu rzeczy
unikałam (np. porządnej konsultacji psychol.).
Dodatkowo okres macierzyństwa przypadł na wytężoną pracę zawodową, wymagającą
bezwarunkowych poświęceń w postaci godzin pracy, stresu itd. Starałam się jednak
tego nie przenosić na grunt rodzinny.
W odwrotnym kierunku - niestety tak (np. zasnęłam w pracy z głową na klawiaturze
po kolejnej nocy z 2h snem czy chodziłam się "wyryczeć" do toalety po dniu z 4 h
histerią - nerwy w strzępach).




Temat: Szpitale nie chciały ciężarnej po wypadku
To wszystko jest chore
Ostatnio w sobotę wzywałam karetkę do mojej 84 letniej mamy , nie przyjechała bo
pani rejestratorka stwierdziła ze to przypadek dla lekarza rodzinnego( czyz
osoba która nie jest lekarzem ma być wyrocznią)Matka była bardzo osłabiona,nie
miała sił nawet by wstać z łózka, chociaż mimo wieku trzymała się wcześniej
świetnie i była całkowicie samodzielna, wezwałam lekarza prywatnie, ten zalecił
kroplowkę, wiec tez prywatnie ( koszty)to wszystko załatwiłam. Od poniedziałku
jest pod opieka lekarza rodzinnego ale tu następne schody. Owszem przyszła
środowiskowa pobrała krew do badania . Nartomiast z badaniem moczu juz problem.
Trzeba go jakoś "złapac, tylko pytam sie lekarza w jaki sposób mam tego dokonać,
jesli mama od soboty jest w pampersie. Na to lekarz, "no tak ,co ja poradzę. To
starość. "
Ot diagnoza.A co mamie dolega nie wiem, A czy starość nie ma praw do godnego
postępowania? po co są szpitale? Chyba wyłącznie dla zdrowych ludzi, przy
których lekarze i pielęgniarki się nie napracują. Ręce można załamać, stracić
nerwy. To państwo robi się chore. Mnie jeszcze było stać na zapłacenie za ta
wizytę prywatnemu lekarzowi i pielęgniarce , ale gdzie maja szukać pomocy ludzie
których nie stać, mimo iz pracują?. Wiem jedno, mam już także swoje lata, ale za
komuny takich numerów nie było.



Temat: organiczne zaburzenia osobowości..
> Walka z diagnozami jest zaburzeniem psychicznym?? To większość
> psychiatrow ,ktorzy kwestionuja diagnozy swych
> pacjentow ,postawione przez poprzednikow,, to wariaci? Trzeba im
to
> uswiadomic zeby swe obwody zaczeli reperowac :)

No nie o to chodzi, zastrzeżenia do diagnozy to jednak nie to samo
co stwierdzenie przez skrajnie zaburzonego iż jest się całkiem
zdrowym, kiedy oczywiście każdy widzi iż z zachowaniem osoby jest
źle.

.Gdyby nie mieli wgladu to by psychiatrow na oczy nie widzieli ,a
> w szpitalu były by pustki.
> Calkowite pochloniecie przez psychoze-urojenie jest rzadkie ,ale
> musisz widziec krancowo albo nie maja albo maja -nic posredniego .

Wcale nie jest rzadkie a częste w niektórych zaburzeniach.
Do psychiatrów trafiają tacy siła, przez swoje groźne zachowanie i
brak wglądu.

Nie musi być bliski związek i dotyczyc tylko rodziny, a jeśli nawet
> tylko te sytuacje rozpatrywac to kiepsko ma się Twoja teoria ,ze
> srodowisko



Temat: Dzieci - ofiary księży
> Ponieważ wychowałem się w rodzinie katolickiej poproszę o diagnozę
> mojej psychiki. :)

Drogi malkontencie, dobrze wiesz, że znam cię tylko z kilku postów
na forum, więc twoje żądanie jest chwytem retorycznym.

Ponadto

a) nie jestem fachowcem psychoterapeutą:)

oraz

b) w życiu większości polskich rodzin katolickich wiara nie jest
sprawą aż tak dominujacą życie, by negatywne tego efekty dla
psychiki dziecka były duże.

Jednak tam, gdzie oddziałują silnie wpływy tradycyjnej wiary lub
odrodzenia ewangelizacyjnego, te negatywne efekty są wyraźne.

Jest kilka powieści dość przekonująco opisujących ponure aspekty
życia w takim środowisku i jego fatalne skutki dla psychiki dziecka.

Sprawiają wrażenie książek dobrze uchwytujących charakterystyczne
zjawiska emocjonalne i międzyludzkie (które znam z autopsji).

Może ty też.




Temat: Mamy zabójcę pszczół?
Jest wiele czynnikow ktore skladaja sie na "syndrom znikajacych przszczol".
"Profesjonalisci" przescigaja sie w teoriach ale moja diagnoza jest taka :
pomijajac waroze, zgnilca, stosowane "lekarstwa" oraz syrop kukurydziany ktorymi
sa karmione w USA pszczoly powodem problemu jest CHCIWOSC. Oczywiscie, struktura
amerykanskiego rolnictwa jest inna a i polityka eksportowa (honey board) tez
inna. Pszczoly by zachowaly swoj naturalny biologiczny rytm nie moga byc worzone
od pozytku do pozytku w/g taryfy za zapylanie. Zdrowa rodzina w/g mojej skromnej
opinii moze byc przewozona nie wiecej niz 3 razy do roku. Banki u ktorych
zadluzeni sa zarowno farmerzy jak i "pszczelarze" nie uwzgledniaja biologii
pszczol. Podobnie jak i ludzkiej biologii. Reasumujac: Jakaby nie byla
biologiczna przyczyna tej tragedii; wirus, skazenie srodowiska, telefonia
komorkowa itp Glownym czynnikiem rozpadu rodziny pszczelej jest chciwosc i
nieliczenie sie z Natura.



Temat: kroski na buzi i za uszami!!
Dziękuje za wasze rady i opinie! Miałam nadzieje, ze moze zejdzie samo, ale
jade dzis do pediatry, a jutro wzywam prywatnie drugiego , tak na wszelki
wypadek watpliwosci. Maly jak sie dzis w sloncu przyjzalam, wyglada strasznie,
choc jak spi, to nawet nie tak zle, jak wtedy gdy placze. Dam znac jakie sa
diagnozy lekarskie- bardzo chcialabym zeby to nie byla skaza, tym bardziej, ze
ani ja, ani tatus malego nie mamy w rodzinie przypadku alergii, ale coz...takie
skazone srodowisko i taka odpornosc tych maluszkow...
Pozdrawiam
Nana



Temat: nielubiane dziecko
Poślij ją do psychologa dziecięcego albo na grupę interpersonalną dla
młodzieży, to lepsze niż jakakolwiek diagnoza na forum. Moze to wynikać z wielu
różnych rzeczy: nieumiejętności stawiania granic (czego się często nie uczy
albo łamie w domu rodzinnym), posiadania nadmiernie krytycznych rodziców,
braków w higienie osobistej (używa dezodorantu?), a także choćby z tego że
pojawiła sie klasowa liderka/lider który buduje grupę wokół siebie dzięki
poszukiwaniu kozła ofiarnego.

Na pewno została wybrana nieprzypadkiem na tego kozła, może najgorzej się
umiała odgryzać, ale po długotrwałym byciu traktowaną w ten sposob
najprawdopodobniej nabawiła sie już syndromu ofiary i jest duze zagrozenie że
ten sam układ będzie się odtwarzać w następnej szkole. Teraz jest właśnie dobry
moment żeby ją wysłać na jakąś terapię, socjoterapię itd. zanim zdąży pójść w
nowe środowisko z jezykiem ciała mówiącym "kopnij mnie".




Temat: czy któras robiła badania genetyczne przed ciążą??
keyt
Tak Keyt,poroniłam ciążę dwa lata temu.
Embriogeneza,albo organogeneza to to czas między 10 a 56 dniem ciąży.Jest to
okres bardzo szybkiego różnicowania się narządów dziecka,a jednocześnie okres
największego narażenia zarodka na działanie teratogenne,czyli uszkadzające go.
Każdy powstający narząd ma ściśle określony czas najszybszego różnicowania się i
jest to czas w którym jest on najbardziej wrażliwy na uszkodzenie.Występowanie
mnogich wad rozwojowych jest skutkiem wynika z tego,że te okresy powstawania
poszczególnych narządów nakładają się na siebie.
I jeśli w okresie embriogenezy matka np.przyjmuje niektóre leki,jest narażona na
działanie środków chemicznych czy szkodliwego wpływu środowiska,to może mieć to
wpływ na rozwój dziecka.
Keyt,najbardziej wiarygodną diagnozę usłyszałabyś,gdyby Twojemu synkowi zrobiono
badanie genetyczne,albo chociaż badanie kariotypu.
Genetyk na pewno o wszystkim Wam powie.Zawsze rozmawiają z pacjentami przed
badaniem.Zapyta przy okazji o ewentualne choroby występujące w rodzinie.
Pozdrawiam serdecznie



Temat: Zespół Kawasaki.
Zespół Kawasaki.
Piszę w imieniu mojej młodszej (13-letniej) siostry, która chorowała na morbus
Kawasaki we wczesnym niemowlęctwie.

Ogólnie to mam kilka pytań, może je dla jasności wypunktuje:
1. Czy specjaliści doszli do porozumienia w sprawie przyczyn zespołu Kawasaki?
2. Czy jest to genetyczna choroba? W sensie czy w rodzinach gdzie Kawasaki się
pojawiło jest większa zachorowalność wśród innych członków niż w przypadku
przeciętnej rodziny?
3. Siostra zachorowała bezpośrednio po szczepieniu na DTP - była wówczas
przeziębiona, ale lekarka (zgodnie z ogólnie przyjętą praktyką zresztą)
zaszczepiła ją mimo tego. Po szczepieniu siostra zaczęła gorączkować, po
kilkudziesięciu godzinach wyglądała jak ufo a nie jak dziecko, wyniki
ewidentnie wskazujące i diagnoza - zespół Kawasaki. Nic się nie mówi na ten
temat w środowisku lekarskim? Czy szczepienie mogło mieć związek?
4. Czy siostra powinna być pod jakąś konkretniejszą opieką lekarską? Rodzice
należą do grona osób, które unikają lekarzy jak ognia, ale ja się martwię,
żeby czegoś nie przeoczyć.
5. Czy na coś powinniśmy zwrócić uwagę?

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź!




Temat: Satysfakcjonujace zycie chorego psychicznie
Satysfakcjonujace zycie chorego psychicznie
"A uprzedzenie wielu chorych i ich rodzin o tym, że diagnoza "choroba
psychiczna" to wyrok, i to wyrok dożywotni?

Jest to uprzedzenie związane z XIX-wiecznym podejściem do chorych i brakiem
możliwości ich leczenia. Wtedy było ono słuszne. Obecnie to przekonanie
zostało obalone - przełomem było wprowadzenie w latach pięćdziesiątych XX
wieku neuroleptyków - leków, które aczkolwiek jeszcze niedoskonałe pozwoliły
chorym wrócić do pracy, aktywnego życia, do rodziny. Obecnie, jeśli nawet
chory nie może wrócić do pracy zawodowej, może, jeśli regularnie zażywa leki
zalecane przez lekarza, wieść satysfakcjonujące, samodzielne życie we własnym
środowisku. O tyle jednak ten mit jest prawdziwy, że mimo wszystko
funkcjonowanie chorych po ustąpieniu ostrych objawów jest gorsze niż osób
zdrowych."
serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,67845,4427740.html

Cieszysz sie sneeper? a moze nie cieszysz bo nie doczytales?



Temat: Wizyta położnej w 3-4 mcu??
Przy pierwszym dziecku położna środowiskowa przychodziła na
wizytacje jak opętana, zasypując mnie co rusz to nową swoją
diagnozą, wprowadzajac całą masę niepotrzebnego zamieszania i lęku.
W międzyczasie ją zmieniłam na położną z przychodni rodzinnej do
której wszyscy należymy. Kiedy urodziła się Marysia, przychodnia
akurat miała urlop, potem zadzwoniłam, powiedziałam że już urodziłam
( przed terminem) położna zapytała jak sobie radzę i czy chcę by
przyjechała. Ja na to, że jeśli nie ma czasu to nie, bo wiem już co
i jak. Zostawiła do siebie nr telefonu z zaznaczeniem, że o każdej
porze jest do mojej dyspozycji. Kiedy pryjechałam z małą do pediatry
dziecko zobaczyła, cośtam powypełniałyśmy wspólnie, porozmawiałyśmy
sobie i tyle.




Temat: Prośba do tijgertje
Wtrace sie ;-)
Nie znam co prawda nikogo doroslego z oficjalna diagnoza ZA, ale wg mojej wiedzy
obecnej 2 moich znajomych ze szkoly (chlopak i dziewczyna, moj wujek i jego
corka a moja siostra cioteczna z bardzo duza pewnoscia maja te zaburzenia). We
wszystkich tych przypadkach ich dorosle zycie nie rozni sie specjalnie od zycia
przecietnego Polaka - to jest dla mnie naprawde ogromne pocieszenie.
Wszyscy sa ekscentyczni, kazde na swoj sposob, moi znajomi ze szkoly na pewno
nie czuli sie bardzo komfortowo w gronie rowiesniczym, ale tez mam wrazenie, ze
bardzo im na tym nie zalezalo, byli ewidentnymi outsiderami. Teraz maja rodziny,
zreszta zarowno chlopak jak i dziewczyna jako pierwsi z klasy weszli w zwiazki,
maja dzieci, prace i prowadza satysfakcjonujace zycie.
Podejrzewam, ze zadne z nich do tej pory nie zdaje sobie sprawy, ze moze miec
zaburzenia, raczej nie dostrzegaja swojej ewidentnej dziwnosci.
jak mysle o przyszlosci swojego dziecka, to najbardziej boje sie okresu
przedszkola i szkoly podstawowej, w szkole sredniej i pozniej ludzie sa juz
bardziej wyrozumiali i zdaja sobie sprawe, ze nie wszyscy sa jednakowi. A jak
taki "dziwak" trafi w odpowiednie srodowisko, to moze sie nawet super odnalezc
ze swoim ekscentryzmem.
Przejscie przez okres dziecinny moze byc trudne, ale wazne by w doroslym zyciu
nasze dzieci mogly odnosic sukcesy w roznych obszarach - wtedy chyba latwiej
zapomniec o trudnym dziecinstwie.




Temat: czym jest spowodowana depresja?
thistle1 napisała:

> witam wszystkich,jestem nowa na tej stronie,od kilku tygodni dopiero zaglądam
> na to forum i mało wiem nt.choroby,którą mi miesiąc temu psychiatra
> zdiagnozował.mam depresję(jeśli to jest depresja...,bo nie wiem...może jestem
> po prostu neurotyczką...może diagnoza jest błędna...) od zawsze,jak sięgam
> pamięcią,nawet jako dziecko czułam smutek.powód-izolacja od
> otoczenia,chorobliwa nieśmiałość,brak bezpieczeństwa i ciepłych uczuć w domu
> rodzinnym,a co za tym idzie samotność.czyli na moją depresję ma wpływ
> środowisko,w którym się wychowałam.nauczyłam się żyć ze smutkiem,myślę,że tak
> już zawsze będzie,że nie da się go wyeliminować,bo on jest składnikiem mojej
> osobowości,jak również izolacja,nieśmiałość.chcę podjąć psychoterapię,ale czy
> ona mi pomoże,skoro te cechy tak mocno tkwią we mnie?
nie będzie to tak hop-siup, ale może się udać. psychoterapia pozwala na
poznanie samego siebie. nie polecam analizy. Pozdrawiam.




Temat: Zaszczuta przez alergię
A próbowałaś zdiagnozować dziecko aparatem MORA? Wiem, że niektórzy mówią, że to
czary-mary, ale skoro tyle już zrobiłaś, to ta jedna rzecz pewnie nie zaszkodzi,
a może akurat coś z tego wyniknie. Ze swego doświadczenia powiem ci tylko, że ja
z moim młodszym dzieckiem (8 mies.) w związku z jego problemami zdrowotnymi
byłam u rodzinnego, bardzo uznanej gastroenerolog, prywatnie homotoksykolog
(wykorzystuje do diagnozy MORĘ), cały czas, od urodzenia (w zasadzie już w
ciąży) równolegle chodzę do bardzo ortodoksyjnego homeopaty klasycznego, byłam u
rehabilitanta (czy problemy brzuszkowe nie są może wynikiem jakiś napięć
mięśniowych), robiłam wszelkie możliwe badania kupy, moczu, krwi, testy z krwi,
USG, robiłam podejście do Ciesielskiej, aktualnie czekam na konsultację z osobą,
która też stosuje PP, ale odcina się od Ciesielskiej (tą są jakieś niuanse jak w
każdym środowisku - nie wnikam). Ogólnie też mam chwile zwątpienia i czasem
myślę, a gdybym nic nie robiła? Może to tylko niedojrzałość układu pokarmowego,
samo z wiekiem minie.... ale z drugiej strony widzę jak z miesiąca na miesiąc
jest lepiej i powiem ci że wierzę w to, że to tylko kwestia czasu, a wszystko
się unormuje. W porównaniu z tym co było to ja po prostu uważam, że mam prawie
całkiem zdrowe dziecko. No bo czy któreś jest całkiem zdrowe?



Temat: Psychoterapia we Wroclawiu???
ladyblue napisała:

> nido to ze w opolu to wynika z listy licencjonowanych psychoterapeutów, opole
> było najbliżej :(

Na stronie PTP figuruje przynajmniej 5 licencjonowanych psychologow (trenerów,
superwizorów) z Wrocławia. W ośrodku, który polecałam wyzej jest ich trzech.

> kogo mozesz polecić? i o co chodzi z ta kobitą co ja odradzasz - co z nia nie
> tak?

Bliska mi osoba trafiła w kryzysowej sytuacji na oddział pani Lipnickiej. To
było bardzo przykre, kosztowne i kompletnie nieskuteczne doswiadczenie.
Ten ośrodek skupia się na leczeniu alkoholików, narkomanów, anorektyków.
Terapia na oddziale zamkniętym kosztuje ponad 6 tys. zł mies. I nie waham sie
nazwać tego zbijaniem kasy na ludzkim nieszczęściu.
Głównym celem pani dr było przekonywanie mojej przyjaciółki, że jest chora i na
zewnątrz nie da sobie rady. Kiedy jednak dziewczyna zdecydowała o wyjściu,
odmówiono jej dokumentów potwierdzających jej pobyt w ośrodku i przebieg
leczenia. Pan terapeuta opowiedział rodzinie o kłopotach pacjentki, powołując
się na jej, jak sądzę, dość intymne zwierzenia. Popis nieprofesjonalizmu.
Poza wszystkim, nieprawidlowa diagnoza (tj. próbowano ja na siłę wyprowadzać z
nieistniejącego uzaleznienia - to najwięcej kosztuje)
Póżniej dowiedziałam się, że w środowisku wrocławskich psychologów ta firma nie
ma zbyt dobrej opinii.Niestety, trochę za póżno. Dziewczyna, o której pisalam,
nie chce już słyszec o psychologu ani psychiatrze - a myslę, że może nie
poradzić sobie sama. To tyle.
Pozdrawiam. n.




Temat: Pan Prezydent wzywa???
Wyrazy uznania za wystąpienie
Wyrażam uznanie Panu Prezydentowi Lubawskiemu za wystąpienie na ogólnopolskiej
konferencji „Miejsce rodziny i szkoły w profilaktyce uzależnień”.
Pan Prezydent powiedział (cyt. ze strony UM) tak:
„... rodzina i szkoła na co dzień dają bodźce do rozwoju dziecka, pokazują jak
rozumieć otaczające je zjawiska, jak odnosić się do innych i siebie samego,
jakie cele należy sobie w życiu wyznaczać i do czego dążyć. Zdrowa rodzina to
znakomity kapitał dla każdego młodego człowieka na przyszłość; w naszym mieście
od 1995 r. realizowany jest program "Szkoła - Rodzina - Środowisko", który
umożliwia diagnozowanie i analizowanie problemów rodzin dysfunkcyjnych i
patologicznych, wyznacza właściwy kierunek postępowania i odpowiednie metody. -
Integruje działania wychowawcze rodziców, szkół, policji, straży miejskiej i
służb socjalnych w jeden zespół, który w sposób kompleksowy i systemowy niesie
pomoc rodzinom”.
Patronat nad konferencją, oprócz Pana Prezydenta, objęli: Wojewoda
Świętokrzyski, Marszałek Województwa Świętokrzyskiego, Biskup Kielecki oraz
rektor Akademii Świętokrzyskiej.
Niech teraz czerwoni, czarni i naukowcy powiedzą lepiej ;)



Temat: czym jest spowodowana depresja?
witam wszystkich,jestem nowa na tej stronie,od kilku tygodni dopiero zaglądam
na to forum i mało wiem nt.choroby,którą mi miesiąc temu psychiatra
zdiagnozował.mam depresję(jeśli to jest depresja...,bo nie wiem...może jestem
po prostu neurotyczką...może diagnoza jest błędna...) od zawsze,jak sięgam
pamięcią,nawet jako dziecko czułam smutek.powód-izolacja od
otoczenia,chorobliwa nieśmiałość,brak bezpieczeństwa i ciepłych uczuć w domu
rodzinnym,a co za tym idzie samotność.czyli na moją depresję ma wpływ
środowisko,w którym się wychowałam.nauczyłam się żyć ze smutkiem,myślę,że tak
już zawsze będzie,że nie da się go wyeliminować,bo on jest składnikiem mojej
osobowości,jak również izolacja,nieśmiałość.chcę podjąć psychoterapię,ale czy
ona mi pomoże,skoro te cechy tak mocno tkwią we mnie?



Temat: organiczne zaburzenia osobowości..
neuroleptyk 12.07.09, 11:11 Odpowiedz

>Cały problem w tym, że niektórzy walczą z diagnozami
psychiatrycznymi, ale to wynik kiepskiego wglądu, a ściślej obwody
odpowiedzialne za monitorowanie własnego stanu najwyraźniej też nie
działają zbyt dobrze oprócz tych uwikłanych w dane zaburzenie.<

Walka z diagnozami jest zaburzeniem psychicznym?? To większość
psychiatrow ,ktorzy kwestionuja diagnozy swych
pacjentow ,postawione przez poprzednikow,, to wariaci? Trzeba im to
uswiadomic zeby swe obwody zaczeli reperowac :)

Kiepski wglad,brak krytycyzmu i zly osad rzeczywistości maja
(miewaja) nie tylko chorzy.

>Mowa tu o anosognozji, czyli o braku wglądu w swoją chorobę.
To jest coś wiecej jednak niż to z czym spotykamy się na codzień u
niektórych ludzi.<

.Gdyby nie mieli wgladu to by psychiatrow na oczy nie widzieli ,a
w szpitalu były by pustki.
Calkowite pochloniecie przez psychoze-urojenie jest rzadkie ,ale
musisz widziec krancowo albo nie maja albo maja -nic posredniego .

Co powiesz na to ,ze w tak zw.
paranoi indukowanej, osoba chora „zaraża”swoimi urojeniowymi
przekonaniami innych ludzi?

>Folie a deux, folie a familie?
No z tym "zarażaniem" innych, to tylko w specyficznej sytuacji,
musi
być powiem bliski związek. Nie można tu zapominać o podatności. <

Nie musi być bliski związek i dotyczyc tylko rodziny, a jeśli nawet
tylko te sytuacje rozpatrywac to kiepsko ma się Twoja teoria ,ze
srodowisko



Temat: Obrzeki nóg -jak z tym walczyc?
Odpowiedziałam ze nie
> bo EKG mam w normie i lekarz rodzinny mnie tam nie kieruje.I jak tu ufac
> lekarzom?kto ma racje?

Oczywiscie, ze nie mozna ufac. Pisalem juz wielokrotnie na tym forum, ze
lekarze na ogol moga byc dobrzy tylko w przypadku czestych chorob i
wielokrotnie przerabianych w toku szkolen w czasie studiow. Wszelkie dziwaczne
przebiegi znanych chorob, choroby spotykane nieczesto, choroby niedobadane
naukowo, choroby nie dajace znamiennych zmian w badaniach krwi i moczu,
pacjenci nie odpowiadajacy na leki - wszystko to przelatuje przez sito w czasie
wizyty u lekarza, a pacjent zostaje zignorowany i nie otrzymuje efektywnego
leczenia. Wiem co pisze, bo sam pochodze z medycznego srodowiska.

Obrona pacjentow przed tym moze byc:
1. samodzielne studiowanie medycyny przy pomocy ksiazek lub intenetu, zmudne
dopasowywanie objawow do tego co mozliwe. Najgorzej, ze pozniej jeszcze ciagle
trzeba sprzedac nasze odkrycia jakiemus lekarzowi by ten dokonal oficjalnego
potwierdzenia naszej wyszukanej diagnozy i otworzyl furtke do leczenia. Czasem
to tez jest trudne.
2. pytanie na medycznych forach jak np to nasze wlasnie tu
3. zmiana lekarzy, tak dlugo, az w koncu trafi sie na kogos, komus zaswieci sie
zaroweczka w glowie i wpadnie na trop naszych dolegliwosci

Pozdr.
A w twoim konkretnym przypadku, zalecilbym normalizacje wagi ciala (jezeli masz
nadwage), ruch (najlepiej codziennie i oczywiscie dopasowany do mozliwosci);
byc moze jakis lek odwadniajacy.



Temat: Staniszkis nadal się obawia władzy i ELYT
A jeśli chcemy ? Jeśli śmietnik nas urządza? Jesteśmy przecież łebscy
spryciarze i świetnie w takim właśnie środowisku sobie radzimy. A to sobie
luksusowego śmiecia wyszabrujemy, a to tłustą, choć nieco śmierdzącą rybkę w
mętnej wodzie złowimy. Jak się takie zdobycze podleje sosem patetyczno-
patriotycznym, grubym dowcipem przyozdobi, stają się miłe niejednemu polskiemu
podniebieniu.

„Miejsce do myślenia” to dość zabawne określenie. Kojarzy Ci się z forum?

Uwagi prof. Staniszkis na temat Balcerowicza i bismarckowskiej Europy świadczą
chyba o tym, iż jest ona uczoną nieustraszoną i wszelkie podejrzenia o to, że
się czegoś lub kogoś boi, są nie na miejscu.

Co do transgenii, to choć nie byłam zapraszana, śpieszę przeprosić. Nie czuję
się na siłach.

Kiedy zaczynałam pisywać na forum, też wiązałam z tym pewne nadzieje. Nie
wyobrażałam sobie, co prawda, że uda się na nim wspólnymi siłami wielką myśl
zrodzić, ale że możliwe jest stworzenie opisu rzeczywistości w jakiej żyjemy,
że z różnych zatroskanych obserwacji złoży się coś na kształt diagnozy. Jako
mama czwórki dzieci i przez kilka lat nauczycielka szkół różnych stopni,
próbowałam zainteresować uczestników forum moimi obserwacjami na temat szkoły,
wychowania i rodziny. Dość szybko uznałam ten pomysł za nierealny.
Cóż pozostaje ? Swojska ciemnica i szklanica.
Pozdrowienia.




Temat: moje dziecko jest bardzo dziwne, nie wiem czy norm
Nie jestem psychologiem, nie znam Was, wiec nie mnie osadzac, czy
twoj syn ma ADHD, czy nie. Ale ja bym go tak potraktowala, w sensie
terapeutycznym. Nawet bez diagnozy, ktora w Polsce moze przyniesc,
sama w sobie, wiecej szkody, niz pozytku (latwo ometkowac dziecko,
przykleic etykietke, a trudniej, zeby za diagnoza szly realne
dzialania, majace pomoc dziecku i calej jego rodzinie). Ponoc
terapia kognitywno-behawioralna daje dobre efekty. U nas ostatnio
sprawdza sie check-lista, z planem na caly dzien (wypunktowane:
pobudka, ubieranie sie, scielenie lozka, sniadanie, szkola, zabawa,
tv, lekcje, kapiel, kolacja etc), skonczyla sie (przynajmniej
chwilowo) np. 6- godzinna walka o przeczytanie zadania (w sumie 10
minut pracy). Mlody odfajkowuje poszczegolne punkty po wykonaniu
pracy i sprawdza, co ma byc nastepne do wykonania, jak instrukcja w
klockach lego.
To jest calkiem typowe dla ADHD, ze w pojedynke, sam na sam z
doroslym potrafi wspolpracowac rewelacyjnie. Moj syn byl zachwycony
spotkaniami z psychologiem i wspolpracowal wspaniale. ja go w tym
czasie obserwowalam zza lustra weneckiego. Obrazu dopelnily ankiety
wypelniane przez szkole i nas, rodzicow, oraz rozmowy nas z
pesychologiem 8bez obecnosci dziecka). zapomnialam o waznej rzeczy:
psycholog odwiedzil dziecko w szkole i przez kilka godzin obserwowal
je w , powiedzmy, srodowisku naturalnym.
Typowe dla ADHD jest rowniez to, ze jesli cos dziecko interesuje,
potrafui calkiem sporo czasu skupic sie na pracy ( u nas- komputer i
klocki lego), natomiast, jesli cos jest baardzo nudne, zwlaszcza w
grupie (klasie), idzie straszliwie pod gorke i dziecko ni w zab nie
potrafi sie skupic. Nam psycholog podsunal wazna wskazowke: mlody
lepiej sie uczy poprzez doswiadczanie, eksperymenty, duzo gorzej
poprzez powtorki i wkuwanie (dominujacy model w polskiej szkole).
Nie wszystkiego da sie nauczyc eksperymentalnie, wiec niektore
przedmioty sa do tylu, ale tu sie klaniaja indywidualne zajecia z
nauczycielem (godzina dziennie), dla nadgonienia materialu.
Kolejna rzecz: dziecko nie powino siedziec w ostatniej lawce, w
miare mozliwosci-jak najblizej nauczyciela. warto obarczac go
roznymi odpowiedzialnymi zadaniami (przynies krede,wytrzyj tablice),
dziecko ma wowczas okazje do skanalizowania nadmiaru energii podczas
lekcji i czuje sie wazne, co ma znaczenie, bo dzieci, widzac swoja
innosc, czesto maja niska samoocene.
W kazdym razie upieram sie, ze nawet dwie dwugodzinne wizyty u
najlepszego psychologa, niepodparte obserwacja dziecka w srodowisku
naturalnym i bez uwzglednienia wywiadu rodzinnego i ze szkoly, sa
niemiarodajne.
Dostalismy tydzien temu pare ksiazeczek o ADHD, ale, wstyd
powiedziec, jednej jeszcze nie przeczytalam. Jesli cos madrego w
niej wyczytam, podziele sie poradami.




Temat: Cechy autystyczne i opóźniony rozwój psychiczny
Znam dosc dobrze srodowisko lekarzy zajmujacych sie dziecmi z racji tego, ze mam
w rodzinie przedstawicieli tej profesji i stad, jak i z wlasnych doswiadczen z
innymi lekarzami i ludzmi z medycyna zwiazanymi, wiem jak bardzo srodowisko to
jest pozbawione krytycyzmu i przekonane o swoich mozliwosciach decydowania o
zdrowiu ludzi przy bardzo malych zasobach wiedzy na tematy nie bedace
przedmiotem specjalizacji.
Odkad moje dziecko zblizalo sie do ukonczenia roku, mialam watpliwosci co do
prawidlowosci jego rozwoju i zglaszalam swoje obawy lekarzom (wielu i wielu
specjalnosci) nazywajac je po imieniu tzn. ze mam podejrzenia, ze moje dziecko
moze miec zaburzenia ze spektrum autystycznego. wiele razy uslyszalam, ze mam
wygorowane oczekiwania wobec dziecka i za duzo czytam w Internecie. wtedy na
wlasna reke postanowilam nie zaszczepic dziecka szczepionka MMR. Wsrod
przedstawicieli sluzby zdrowia, ktorzy odwodzili mnie od pomyslu pokazania
dziecka psychiatrze byl i fizjoterapeuta i dwoch neurologow i w koncu nawet
psychiatra nie zajmujacy sie w szczegolnosci autyzmem. Kiedy po poltora roku
poszukiwan i mojego wahania trafilismy do specjalistow, uznano, ze ponad wszelka
watpliwosc dziecko ma calosciowe zaburzenia rozwojowe. Szczescie, ze mimo namow
ze wszystkich stron, by dac dziecku spokoj, rehabilitowalismy ewidentne deficyty
juz duzo wczesniej.
To moja historia, a z rozmow z innymi rodzicami wiem, ze tak przebiega
dochodzenie do diagnozy bardzo czesto, jednak najczesciej niestety diagnoza jest
stawiana duzo pozniej i duzo za pozno dla dziecka i jego rodziny.
Teraz jakiekolwiek watpliwosci medyczne czy to swoje, meza, czy dziecka
rozwiewam bezposrednio u specjalisty zajmujacego sie wasko dziedzina, ktorej
problem dotyczy.
Pozdrawiam i zycze spokoju swiatecznego i trafnych, szybkich diagnoz, o ile juz
takie musza byc..



Temat: Konferencja o Białołęce i potrzebach mieszkańców
Konferencja o Białołęce i potrzebach mieszkańców
Czego najbardziej brakuje mieszkańcom Białołęki?
Jakie są potrzeby mieszkańców blokowisk, a jakie mieszkańców osiedli domów
jednorodzinnych?
Potrzeby mieszkańców, a plany władzy – czy idą sobie na spotkanie?
Mocne strony Białołęki? Gdzie drzemie ukryty potencjał?

Zaproszenie

1 lipca (Niedziela) o godz. 12.30
odbędzie się w Białołęckim Ośrodku Kultury (ul. Van Gogha 1)
Konferencja pdt. "Prezentacja wyników twórczej diagnozy terytorium Białołęki"

Program:
12.30 – 12.45 Metody diagnozy terytorium społecznie odpowiedzialnego.
12.45 – 13.20 Prezentacja wyników diagnozy.
13.20 – 14.00 Dyskusja z udziałem mieszkańców i słuchaczy studium.

więcej na stronie:
www.bialoleka.waw.pl/
Poznamy wyniki przeprowadzanych wywiadów z mieszkańcami Białołęki w dniach 2-
3 czerwca.
Z naszych okolic były to następujące grupy:
- mieszkańcy domków
- rodziny z dziećmi mieszkakjący w domkach
- młodzież, wychowawcy, władze szkół – na ul.Berensona i ul.Kobiałka
- seniorzy, emeryci mieszkający w domkach
- przedstawiciele Parafii Kościoła św.Michała Archanioła z ul.Głębockiej
- środowiska twórcze – m.in. - liderzy zajmujący się pomnikami historycznymi
najbliższej okolicy - Cmentarzami Ewangelickimi
- Stowarzyszenie Zielona Białołęka
- radni: p. Waldemar Roszak, p. Krzysztof Pelc

Dodatkowa konferencja prasowa specjalnie dla mediów odbędzie się w środę 4.07
o godz. 16 w Ratuszu.
Mieszkańców Białołęki posiadających kontakty wśród mediów prosimy o pomoc w
wysyłaniu zaproszeń.
Osobą do kontaktu jest:
Piotr Oracz - Przewodniczący Komisji Polityki Społecznej i Ochrony Zdrowia
tel. 0602 556 940, mail: poracz@poczta.fm



Temat: Znowu będę Mamą:)))
Buahahahaha! ROTFL!!! Zaraz padnę.
Pozwolisz, że zaburzę twą socjologiczną, porażającą głębią diagnozę, Aronko
zasobna w garderobę: skończyłam humanistyczne studia na Uniwersytecie
Warszawskim. Tryb dzienny, bezpłatny. Nawiasem mówiąc, na tych obiboków
inteligentów także idą Twoje podatki. Poza pracami domowymi i opieką nad
dzieckiem, zajmuję się pracą twórczą. Pochodzę z zamożnej rodziny. Mój mąż jest
architektem. Obracamy się w środowisku naukowców i artystów (rodzina i znajomi).
Prowadzimy bardzo aktywne życie towarzyskie. Na nic nam nie brakuje, mieszkamy w
luksusowej dzielnicy w Warszawie, nawet ponoć najlepszej w Polsce wg jakiegoś
tam rankingu. Mieszkanie tutaj kosztuje tyle, co dom na przedmieściach. Dziecko
planowane. Mieszkamy bez teściów ani dalszej rodziny. Nie korzystamy z niczyjej
pomocy, nie spłacamy także żadnych kredytów, nie mamy długów, mamy oszczędności.
Wiem, jak smakuje Chablis (nie najgorzej), trufli nie jadłam istotnie.
Mimo to nie wydaję 500 na perfumy, musiałabym upaść na głowę, żadna mieszanka
alkoholu z ambrą moim zdaniem nie jest tyle warta. Nie muszę nic nikomu
udowadniać ani dowartościowywać się metkami.
Najwyraźniej nie mieszczę się w żadnym z dwóch opisanych przez Ciebie obozów. Ja
zresztą nazwałabym je zupełnie inaczej. Egocentryczne nuworyszki kontra
empatyczne, fajne babeczki
Pytasz, w której grupie lepiej się obracać? Jeśli o mnie chodzi, szerokim łukiem
omijam wszelkiej maści snobów. Dla mnie to jedna z gorszych p a t o l o g i i.
Atmosfera w takich gronach jest ciężkawa, wszyscy się boją obciachu i rywalizują
ze sobą. Nie lubię także osobników wyżej ceniących własną wygodę i kasę niż
innych ludzi. W mojej opinii to bardzo prymitywne i nieludzkie. Nie lubię
nudnych, znerwicowanych pracoholików non-stop z laptopikiem - ciężko o czymś
ciekawym z nimi pogadać, nawijają tylko w kółko o pracy albo kolejnych wczasach
na Majorce. Takich też mam w rodzinie. Ale rzadko zapraszam
Jeżeli zaś już miałabym wybierać którąś z opcji proponowanych przez Ciebie - bez
wątpienia wolę obóz drugi. Naprawdę bardzo lubię takich ludzi. Są, jakby to
powiedział Grochowiak, "bliżej krwioobiegu", żyją prawdziwym życiem.
A to, co nie podoba mi się w Twoich wypowiedziach, Aronko, to że pracę cenisz
wyżej niż miłość. Mam zupełnie inną hierarchię wartości - chociaż mieszczą się w
niej obie wyżej wymienione (wartości).



Temat: test sobotni na UAMie
Sonic---pseudopsycholog, hahhaha
1. stosuje jeden nick, jesli widzisz ich wiecej to masz problem

2. "To ty czepiasz się innych i stosujesz wulgaryzmy tak więc
posługując się twoją logiką sama siebie nie szanujesz."
To jest sprawa, a wlasciwie dyskusja miedzy nami, Toba i mna, a nie
naszymi rodzinami. Rozgranicz te dwie rzeczy.

3. "Podejrzewam,że wywodzisz się z rodziny patologicznej/lub
patologicznego środowiska bo tylko takie osoby (powtarzam raz
jeszcze bo jak widać nie rozumiesz tekstu czytanego) cechuje agresja
i rzucanie bluzgami."
To zdanie potwierdzilo moja hipoteze, psychologiem nie bedziesz, bo
diagnozy nie stawia sie po jednej czy dwoch wypowiedziach, a tym
bardziej, jesli nie zna sie i nie widzi sie danej osoby. Tak wiec
podejrzenia/diagnoza nietrafna.Chcialabym abys pikazala mi badania,
potwierdzajace twoja teorie, a mianowicie korelacje miedzy
wyzwiskiem/wyzwiskami a patologia...Nie widzialam takich badan, wiec
prosze przytocz mi badz podaj link do takich badan.

4. "Ale niestety takie zachowanie ulgi ci nie przyniesie,bo problem
twki znacznie głębiej."
Usmialam sie:). Mam nadzieje,ze nie stusiujesz psychologii badz
kierunku podobnego, bo niestety ale takimi "diagnozami" narbisz
szkody klientowi/pacjentowi a jednoczesnie i sobie.

5. "jak najbardziej termin-przeniesienie jest adekwatny do twojego
zachowania."
a moze i do twjego?

6. "jak widać niestety,(albo całe szczęscie) nie zdajesz sobie
sprawy z rozmiarów swojej głupoty i chamstwa."
i vice versa.

7. "Nie jesteś po prostu świadoma swojego tragicznego stanu (dla
uściślenia wnioskuję tylko na podstawie tego,co tutaj wypisujesz)."
Niestety pogubilas sie kochanie. Sama sobie zaprzeczasz. teraz
probujesz tlumaczyc sie tym, ze wnioskujesz na podstawie moich
wypowiedzi...a wczesniej kto postawil diagnoze, ktorej nie stawia
sie na podstawie kilku wypowiedzi. Nie nauczyli Cie tego na
studiach? (choc nie, nie, zagalopowalam sie, Ty nie studiujesz).

8. "Bluzgaj się sama w szambie,jakie na tym wątku sama utworzyłaś."
Gdybys byla inteligentna, to wiedzialabys co mam na mysli, ze
przekroczylas granice. Niestety do Ciebie nic nie dotarlo,
bo "księzniczce" wydaje sie,ze tylko ona ma racje...W jakim swiecie
TY zyjesz? Zdejmij klapki z oczu, obudz sie...

Bron Nas Panie Boze przed takimi pseudopsychologami.

p.s Czekam z niecierpliwoscia na ustawe o zawodzie psychologa...:)
choc i tak rekrutacja nie jest w stanie zweryfikowac tych osob ktore
nadaja sie na takie studia i tych co kompletnie sie na nie nie
nadaja.




Temat: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci???
Polecam "Prroblemy Opiekuńczo-wychowawcze" - to fachowe czasopismo m.in.
traktujące o problematyce adopcji. To, co wypisują gazety i rozpowszechniają
media to w dużej mierze same bzdury, od których rodzinom adopcyjnym i ośrodkom
włos sie jeży na głowie.

Adopcja 50 lat temu a dzis to niebo a ziemia. Wówczas "bomby wybuchały" bo
zatajano wszystko co sie dało co dotyczyło dziecka, nie informowano go że było
adoptowane (czytaj: odbierano prawo do korzeni), lokowano dzieci w
przypadkowych rodzinach bez ich właściwego diagnozowania, nie posiadano wiedzy
adekwatnej do udzielania dzieciom pomocy ani rozeznania w ich problemach.
Zdolności, choroby genetyczne, cechy TEMPERAMENTU (charakter to wypadkowa
temperamentu i oddziaływań środowiska - czyli naszych, ludzi dorosłych)
oczywiście się dziedziczy. Nikt tu nie kwestionuje roli genów. Pewne cechy
osobowości, zachowania rozwiną się lub nie pod wpływem działania środowiska,
wychowania. W Polsce aktualnie udaje się 80% adopcji, pozostałe 20 to
skutek "niewłaściwwego doboru dzieci do rodziny" a te faktycznie bardzo trudne
wychowawczo przebywają w ośrodkach wychowawczych, nie w Domach dziecka i ich
problemy to efekt całej historii ich trudnego zycia, nie tylko genów. To tylko
jeden z elementów. Fakt, ważny. Niemniej wiekszości dzieci dzięki cierpliwości,
zaangazowaniu i autentycznej miłości udaje się wychowac na szczęsliwych ludzi.

I przed tym nie ma
> ucieczki. Bomba wybuchnie.
W takim układzie syn mojej koleżanki, 20 letni ponieważ był adoptowany wraz ze
swymi "złymi genami", powinien juz dawno pic, ćpać i nic nie robić a nie -
studiować i cieszyć się życiem i miłościa do dziewczyny.

W takim układzie nsleżałoby zapytać ile osób z problemami na tym forum było
adoptowanych i własnie "wybucha ich bomba".

Należałoby zapytać dlaczego panienki z "genetycznie czystych " rodzin np.
lekarskich i prawniczych "szukają sponsora", dlaczego tyle dzieciaków z
biologicznych rodzin ćpa, pije, dlaczego syn biologiczny zabił matkę siekierą
choć "to był taki miły i uczynny chłopiec i tak dobrze się uczył" - jak
twierdzili sąsiedzi, dlaczego jeden jest pracocholikiem a inny bije żonę. Oni
wszyscy byli adoptowani? A może to tylko "wybuch bombowy" po latach trwania
zaburzonych relacji rodzinnych? No bo chyba nie - geny, prawda, skoro ojciec
to "taki porządny człowiek i lekarz w dodatku"?



Temat: Od prezydenta do kadr TVP
Można by się zaśmiać z insynuacji pani (?) adhd1, gdyby nie były one
tak irytujace.

Nie bronię kolesi, ja tych ludzi nie znam, mogę Cię zapewnić, że
jestem bardzo daleki od telewizji, od warszawki, wreszcie -
niestety - od pieniędzy nie tylko dużych, ale nawet przyzwoitych.
Spośród osób wymienionych w artykule kojarzyłem do wczoraj tylko
pana Urbanskiego, obiło mi się też o uszy nazwisko pana Borysiaka.
Wiedzę o reszcie czerpię z internetu.

W jednym się z Tobą zgadzam: uważam, że zarobki powinny być jawne.
Powinien być spis wszystkich pracowników TVP z podaniem ich funkcji,
daty przyjęcia do telewizji i wysokości zarobków (mogłoby to
dotyczyć także innych instytucji, ale przede wszystkim państwowych).
Spodziewam się, że byłaby to pasjonująca lektura. I jakoś jestem
spokojny, że to nie środowisko PiSu byłoby tu najbardziej
uprzywilejowane.

Ale tez jestem pewien, no - powiedzmy - prawie pewien, że żaden
prominentny działacz partyjny - żadnej partii - się na to nie
zgodzi - za duzo dziwnych rzeczy by wyszło na wierzch. Przecież
nawet gdyby przy nazwiskach pracowników telewizji nie podano ich
obecnej i przeszłej przynależności partyjnej, większość z nich jest
na tyle aktywnych, że pozostawili mnóstwo sladów w imternecie, co
ważniejsi mają swoje hasła w Wikipedii, niektórymi zainteresowała
się konkurencja polityczna. O panu Aduszkiewiczu dowiedziałem się
np. z Trybuny (hi hi), a artykuł podsunął mi usłużny google po
wpisaniu w okienko "Dział Kadr TVP".

Natomiast absolutnie nie zgadzam się z diagnozą, że PiS nie miał
problemu z posprzątaniem w telewizji. Jest ona ciągle jeszcze
reliktem PRL. Żaden PiS przez wiele lat nie byłby w stanie rozbić
związków politycznych, światopoglądowych, wreszcie koleżeńskich i
rodzinnych, jakie wytworzyły się w telewizji w czasach komuny. Pewną
szansę dawała koncepcja "opcji zerowej" zaraz po tzw. transformacji
ustrojowej, ale także tzw. "strona solidarnościowa", a przede
wszystkim wiele osób, ktore o takich sprawach decydowały, było zbyt
mocno uwikłanych w związki koleżeńskie i rodzinne z dawnym układem,
by wprowadzać rewolucyjne zmiany. Dlatego postkomuna została
zmarginalizowana dopiero 16 lat po roku 1989. W Sejmie i Senacie
Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Bo jej wpływy w gospodarce, wojsku,
policji, administracji, szkołach wszystkich szczebli, w wielu
ciałach społecznych z przysłowiowymi cyklistami i działkowcami
włącznie, wreszcie w mediach - są ciągle duże.



Temat: Zdrowie. Lekarze rodzinni bez kontraktów
Po pierwsze: Nie wmawiaj, że napisałem coś czego nie napisałem (jeszcze), czyli
o chodzeniu na prywatne wizyty. Widzę bardzo to lubisz, bo np chirurgowi
wciskałeś, że CIę wysyłał na ryby do Szwecji .
Po drugie: Leczenie o którym piszesz jest zatem tylko leczeniem objawowym,
polegającym na przedłużaniu kolejnych leków lub zastępowaniu ich nowymi. Krótko
mówiąc niczego to nie wnosi- diagnoza postawiona, czekamy na usunięcie
przyczyny pisząc receptę za receptą. No chyba, że znasz leki, które np
bezinwazyjnie pomostują naczynia wieńcowe, albo usuwają żylaki kończyn dolnych
itd.
To doskonały przykład na to, że jednak bez specjalistów (na których tak tu
jechałeś- wyrobnicy itp) ani rusz.
Po trzecie: I co z tego, że dobry chirurg zna 30% leków, które zna dobry Lekarz
Rodzinny, skoro piszesz, że Chirurgowi nie potrzebna jest taka wiedza? Co to ma
udowodnić? Wyższość Lekarza Rodzinnego nad całą resztą?
Po czwarte (o czym juz pisałem): z Twoich wpisów wygląda na to, że Lekarze
Rodzinni są pępkiem świata i na nich opiera się cały proces diagnostyczny i
teraputyczny i dlatego mają zarabiać więcej od jakiegoś tam nieudacznika-
chirurga czy niezaradnego internisty (bo nie wynajął lokalu, bo nie wziął
kredytu itd). Tak niestety nie jest i nie ma co zadzierać nosa, obrażając przy
tym resztę środowiska. Trzeba walczyć o zmiany systemowe- i to nie w swojej
wąskiej grupce- a nie wyliczać koszty glazury, którą macie ułożyć i tym
motywować chęć 20% podwyżki. Z taką logiką i takimi formami protestów
rozczarowanie może być bardzo duże. Burdel potrwa miesiąc- dwa, ludzie się
przyzwyczają a Wy zostaniecie z ręką w nocniku, czego bynajmniej wbrew pozorom
Wam nie zyczę.



Temat: Zaginal w drodze na Hawaje
Tak, masz pewnie racje drabiniasty.
Po przemysleniu i analizie doniesien i faktow, podobnie jak ty dochodze do
wniosku, ze facet wybral wolnosc.
Moja diagnoze popiera znajomosc Hawaii. Tu mozna spotkac wiele ludzi
mieszkajacych nigdzie, zyjacych z niczego, nazywajacych sie nijak.
Przekonuja mnie takie fakty jak wczesniejszy wyjazd w Himalaje bez
powiadomienia o tym najblizszej rodziny. Ta kobieta ktora siedziala obok niego
w samolocie lecacym do Honolulu napewno sie nie myli. On przylecial do Honolulu
i odebral swoj bagaz.
Swiadomie nie oddal boarding pass aby utrudnic jego odznalezienie. To by
swiadczylo o tym, ze ucieczke w ten inny swiat, zaplanowal wczesniej. W tym
samym celu nie uzywa jego karty kredytowej i nie wynajmuje samochodu czy pokoju
w hotelu.
Normalny czlowiek po przylocie na Hawaje zawiadamia o tym fakcie najblizszych.
Oni sie w koncu o niego martwia. Jecz Piotr nie jest normalny. Jego mocne
zainteresowanie przyroda, religia, filozofia, wszechswiatem, pcha do ucieczki
od normalnego zyca rodzinnego. Chce zyc z przyroda zapominajac o problemach
cywilizacji.
Tu na Hawajach znalazl szybko takich ludzi i takie srodowisko naturalne. Tu
okragly rok jest cieple lato. Tu mozna kupic dom bez permitu za cash i nikt o
tym nie musi wiedziec. Tu mozna zyc i zywic sie produktami przyrody. Lowic
ryby, hodowac kury i uprawiac warzywa i owoce. Jesc ananasy, papaja, pomarancze
rosnace na dziko. Dopoki ludzie ci nie dokonuja przestepstw, nikt sie nimi nie
interesuje. Miszkaja zdala od miast. Tam gdzie niema juz drog. Dostac sie tam
mozna jedynie droga morska czyli od strony oceanu. Nigdy tam policja nie
dociera. Tam tez maja swoje plantacje marihuany na swoj wlasny uzytek.
Jezeli ta ucieczke planowal mogl wczesniej kupic SSN, GC lub zwykle
amerykanskie prawo jazdy na inne nazwisko. O to w Ameryce bardzo latwo.
Dzisiaj pewnie ma juz spora brode i nosi dlugie zwisajace ubranie. Na rekach i
na piersi ma tatuaz a w uszach kolczyki.
Jest szczesliwy.



Temat: W piątek minister Roman Giertych oficjalnie ogł...
Ciągle mamy do czynienia z pomijaniem prawdziwych powodów z których wynika takie
a nie inne zachowanie dzieci i młodzieży. MINIster Giertych próbuje to zastąpić
zastraszaniem środowiska szkolnego, zamiast wskazać prawdziwe źródło problemów.
Kaczyński juz zdążył oskarżyć "liberalność" . Zazdroszcze im tak łatwgo talentu
do diagnozowania - urodzeni psycholodzy i pedagodzy w jednym...
mogę gdybać ale może chodzi o to że:

- dzieci nie mają autorytetów na których by sie wzorowały - skutecznie wszystkie
opluwamy
- rodzice nie mają czasu dla rodziny harując w nadgodzinach, soboty i niedziele
(utrzymajcie z przeciętnych pensji 3-4os. rodzinę)
- ew. rodziny patologiczne, gdzie nabywane wzorce zachowań są pożniej kopiowane
- utrata autorytetu zawodu nauczyciela - z wielu powodów: odejścia najlepszych
od zawodu lub nawet go niepodejmowania, statutu materialnego, biurokratyzacji
pracy, nikłej lub wręcz braku wspólpracy z rodzicami...
- braku bezpłatnych zajęc dodatkowych, które energię ucznia pożytkowały by
zgodnie z jego zainteresowaniami...
mogłoby być inaczej - a tak pracujemy MY DOROŚLI gorliwie nad tym aby wyhodować
antyspołeczne potworki...
i jescze jedno - te POTWORKI- to mimio wszystko mniejszość - czyżby wracało
prawo zbiorowej odpowiedzialności?
i dlaczego naprawą sytuacji ma sie zajmować pan z politycznego nadania, z
łagodnie mówiąc z nacjonalistycznym rodowodem swojej partyjki, której nazwa
niewiele ma wspolnego z wyznawaną ideą polityczną?

Szkoła jest tylko sceną gdzie oglądamy kiepski stan społeczeństwa - naprawiając
tylko scenę nie zmienimy tragicznego przedstawienia...




Temat: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła
Gość portalu: Bzimbzik napisał(a):

> Bardzo ciekawe poglądy prezentuje p. Hofman.

Krzysztof HOMAN

Uprzejmie proszę przedstawić się - z kim mam przyjemność rozmawiać?

> Pachnie mi utopistą spod znaku upr.

Podoba mi się ten program.
Jest utopijny w obecnem stanie świadomości społeczeństwa.
Przedstawiłem SWOJE poglądy, moją diagnozę i receptę na ratowanie ludzkości, w
tym polskiej oświaty.

> Głosi oto że to wszystko przez rozpad rodziny i płatną szkołę. Tymczasem
> jeszcze w XIX w. szkoła była była płatna, zaś rodzina (ponoć) nie zepsuta. A
> bydlaki jak były tak są. To kwestia cech człowieka jako takiego.

Najważniejszy jest zanik odpowiedzialności za własne czyny i zaniechania.
Odejście od naturalnego podziału ról w rodzinie: mężczyzna zapewniający jej
byt, kobieta dbająca o domowe ognisko.
A bydlaki zawsze będą, też tak myślę.

> P. Hofman
> iwerzy widzę w różową legendę przeszłości. I stara się być "politycznie
> niepoprawny". Uczę również w "szkole płatnej" społecznej i tam nie jest
lepiej.

Nie wiem co to takiego "różowa legenda przeszłości".
Nie staram się być "politycznie niepoprawnym". MAM zdecydowanie inne poglądy
niż tzw. politycznie poprawne.
Nie załatwimy problemów świata wprowadzając szkoły płatne. To nie wystarczy.

> Rozpoczynając tę dyskusję chciałem zwrócić uwagę na fakt braku jakichkolwiek
> umiejętności pedagogicznych ze strony rodziców, którym pewne środowiska
> wmawiają jeszcze że są w porządku tylko dlatego że są rodzicami.

Oj, pachnie mi to utopią...

Pozdrawiam
Krzysztof Homan
khoman@poczta.onet.pl




Temat: Natręctwa czy może schizofrenia?
Natręctwa czy może schizofrenia?

Witam!

Ok. 4 lata temu zacząłem mieć wizje, w których znajome mi osoby były
masakrowane (to były nasuwające się obrazy, zdawałem sobie sprawę z
ich nierzeczywistości i mnie niepokoiły). Teraz miewam myśli, aby
zabić ludzi wokół mnie, wyobrażam sobie, jak ładnie wyglądaliby z
poderżniętymi gardłami (chociaż nie chciałbym tego zrobić)...
Później miałem także mnóstwo myśli natrętnych na temat mojego stanu
zdrowia, które zaczęły przeradzać się chyba w urojenia (wydawało mi
się, że zjadają mnie od wewnątrz pasożyty, że zanikają mi mięśnie
itd.) - wiązało się to z bardzo dużym wychudzeniem, z którego nie
mogłem wyjść. Przeszedłem w związku z tym także wiele niepotrzebnych
badań, które w dużej mierze. Dopiero na lekach antydepresyjnych
udało mi się utyć. Poza tym mam bardzo duże problemy z nawiązywaniem
kontaktów międzyludzkich i z mobilizacją do pracy. Mam skłonność
do "filozofowania" i rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze,
zastanawiania się nad rzeczami, które inni puszczają mimochodem, nad
wieloma wydarzeniami rozmyślam latami (to coś w rodzaju, jak
czytałem, "anankazmu"), natomiast realne życie zupełnie "przecieka
mi między palcami"...

Byłem już u paru psychiatrów, którzy podtrzymują diagnozę -
depresja, natręctwa (poza tym psycholog stwierdziła u mnie
osobowość - pomiędzy anankastyczną, a schizotypową)... Biorę leki i
nie widać wyraźnej poprawy... Obawiam się, że jednak mogą się mylić,
bo opierają się na diagnozie pierwszego lekarza, u którego byłem, a
który cieszy się dużym poważaniem w środowisku medycznym (choć sam
się co do niej wahał)... Moje obawy wiążą się z tym, że wiele osób w
mojej rodzinie choruje na schizofrenię z natręctwami. Zamierzam
wrócić do pierwszego lekarza, u jakiego byłem, i z nim to omówić...
Ech... Nie wiem, czy to tylko natręctwa, czy też schiza... A moje
życie to powolne staczanie się w przepaść...




Temat: Jak was postrzegają rodziny i inni bliscy ?
Cześć ! kot9912. Bardzo Ci dziękuję.Wiesz trafiłaś z tymi wnioskami,właśnie tak
to wygląda."sam sobie nie pomożesz to żaden oszust ci nie pomoże".Taki jest
stosunek moich bliskich do lekarzy i poważnego leczenia tego szajsu.U mnie trwa
to już na tyle długo,że wiem;owszem sam,ale potrzebny jest odpowiedni lek i
rozmowa ,zrozumienie,chociaż częściowe.Zamiast tego codzień można liczyć na
pognębiające teksty.Gdyby trochę optymizmu i wiary we mnie,to byłoby dużo
łatwiej.Co do depresji to chyba się całkowicie uodporniłem,życie jest i tak
zbyt piękne,żeby miała jakąkolwiek siłę(pewnie teraz mnie złapie,bo to
stwierdziłem po pięciu latach odkąd jej objawy ustąpiły) ,raczej nie ma szans.
Jednak nn to jest coś okropnego.Depresji się mozna pozbyć,trzeba czasu,z nn jest
cholernie gorzej.W mojej rodzinie raczej wszystko wyglądało"normalnie".Tak; po
latach stwierdzam,że jednak było mnóstwo błędów,które napewno wywołały chorobę.
Wspołczuję Ci,nie miałem aż tak złej sytuacji,ale......rownie szkodliwą dla
psychiki.Ciężko jest wyplątać się z tego czego nabyło się w dzieciństwie.
To jednak potrafi trzymać i dusić,choć ,na pozór,wszystko było OK.
Przed diagnozą ZOK było w miarę dobrze.Ja zawsze odstawałem od innych jakąś
nietypowością,ale są tacy ludzie i znam takich,wreszcie.To,że jestem inny
denerwowało moją rodzinę,ale ja nie potrafię wpasować się w
schematy.Schematyczne życie jest dla mnie koszmarnie płytkie i pozbawione barw
i...sensu.Coż popieprzyło się mocno.I masz całkowitą rację moja rodzina nie chce
zaakceptować faktu,że są na świecie i takie choroby.Tak,jak się o tym nie mówi
to "tego nie ma" , nieraz się śmieję jak tak można.I niestety "betonn",nie
wytłumaczę im,że to choroba,żyję w zbyt płytkim srodowisku,żeby zajmowało się
"jakąś psychiką"Czasem nie wiem,czy się śmiać czy gorzko zapłakać nad tym.
Dziękuję serdecznie za odpowiedz.W naszym ,dziwnym,kraju ludzi nadal leczy się
tylko od schorzeń fizycznych (kiepsko !),a nerwowo chorych traktuje jak
idiotów.Pozdrawiam




Temat: Rodzina do naprawy
Bzdurny artykul, bzdurne rozumowanie. Przepraszam, ze powtorze to, co wielu
uczestnikow dyskusji juz wczesniej powiedzialo, ale, jak widac, do niektorych
uparcie nie dociera.

1. Chcialabym zobaczyc te dane statystyczne, i sposob, w jaki byly opracowane.
Z racji wykonywanej pracy wielokrotnie spotkalam sie z przypadkami
manipulowania danymi statystycznymi i wyciagania z nich blednych wnioskow. Tu
dostrzegam co najmniej szukanie na sile nieistniejacych korelacji, z pomijaniem
tych najbardziej oczywistych. Dla przykladu: to bardzo prawdopodobne, ze dzieci
samotnych matek statystycznie rokuja gorzej niz te z pelnych rodzin. Ale czy
wlasnie dlatego, ze ich matki sa samotne? Moze po prostu dlatego, ze
statystycznie wiele samotnych matek w USA to glupie, nieodpowiedzialne torby,
ktore ida przez zycie dupczac sie na prawo i lewo, i maja po prostu male szanse
wychowac udane dzieci. Dzieci rokuja zle, bo ich matki sa glupie, nie samotne.
A sa staja sie samotnymi matkami wlasnie dlatego, ze sa glupie. Podobnych
wyjasnien mozna znalezc wiecej (np. uposledzone emocjonalnie dzieci czesciej
pochodza ze srodowisk patologicznych, a wlasnie w srodowiskach patologicznych
czesty jest konkubinat - wiec prawdopodobnie to patologia jest glowna
przyczyna, nie konkubinat, itp.), a autorka wydaje sie celowo je pomijac.

2. Dane statystyczne dotycza USA, ktore sa bardzo, hmm, specyficznym krajem (ze
uzyje takiego eufemizmu, aby nie byc posadzona o rasizm). Nic mi nie wiadomo,
zeby podobny trend byl obserwowany np. w krajach skandynawskich (tam na
przyklad proporcjonalnie najwiecej morderstw na dorastajacych dzieciach,
szczegolnie corkach, dokonuje sie w tradycyjnych, ultrakonserwatywnych,
wielopokoleniowych rodzinach islamskich).

3. Jak juz ktos zauwazyl - co u licha ma do tego wszystkiego kapitalizm???
Przeciez krytykowane przez autorke np. rozwiazania emerytalne sa stricte
socjalne, nie wolnorynkowe! Czy jesli zmienimy system polityczny na totalitarny
komunizm, to kondycja rodziny sie polepszy? (w sumie pewnie tak, bo wszyscy
drastycznie zbiednieja, a w bardzo biednych krajach rodzina ma akurat dosc
sinla pozycje...)

4. Jesli jednak uprzemy sie, ze diagnoza autorki jest sluszna, to proponowane
rozwiazania wydaja mi sie marnymi, tchorzliwymi polsrodkami. Dalej, idzmy ma
calosc i zalegalizujmy aborcje! Ba, wpiszmy do konstytucji ustawowy obowiazek
dokonywania aborcji przez wszystkie samotne matki! Spora czesc problemu
zniknie, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki...




Temat: zaśniad groniasty
Hej Kasiu ! A ja witam Cię w popołudnie z mocno zasypanego już Wrocławia /a
śnieg pada i pada/. Trzymam kciuki za Twój powrót do pracy , plotki na pewno
Cię nie ominą w środowisku, w który pracujesz, więc masz rację - uciąć plotki
nim przybiorą jeszcze bardziej wyrafinowane formy. U mnie? Pracuję , ale póki
co na pół etatu / w mojej branży budowlanej straszna posucha już od dłuzszego
czasu, i ani widu , ani słychu ,żeby miało sie coś ruszyć w tej materii/,
oprócz tego pracuję jeszcze w domu. Wzięłam się trochę za siebie, aby wyjść z
zaśniadowego dołka, chodzę na aerobik, a w weekendy jeżdzimy z całą rodzinką na
narty w pobliskie górki. U mnie ze staraniami kiepsko. Tzn. lekarz powiedział,
że rok odczekać trzeba /mogę brać już folik, na badania kontrolne mam zgłosić
się w czerwcu/, ale mój mąż jest bardzo oporny na hasło "drugie dziecko". Moja
ciąża była nieco "podstępna" , mój mąż był na mnie dosyć zły, a kiedy trochę
ochłonął i zaczął się przyzwyczajać do myśli o posiadaniu drugiego potomka,
poszłam na badania kontrolne i okazało się , że ciąża obumarła. Pomimo tego,że
również był załamany tą diagnozą, do dzisiaj mi nie wybaczył tego, że podjęłam
sama decyzję o ciąży /i poniekąd ma rację/i póki co nie chce słyszeć o drugim
dziecku. Jego argumenty mają podstawę dosyć mocną : ciagła walka o byt w naszym
cudownym państwie, brak stabilizacji, nasza córka ma już 11 lat i jeszcze
trochę a będzie już całkiem samodzielna, a my będziemy mieli "luz" a drugie
dziecko -wiadomo...Ja bardzo chciałabym , żeby nasza córka miała
rodzeństwo /zresztą ona też i jeszcze ma takie świetne podejście do małych
dzieci/. Ja mam siostrę i z doświadczenia wiem , że w życiu różnie bywa i w
pewnych sytuacjach jest dużo łatwiej przejść przez trudności razem. Moja
siostra nie ma dzieci, mój mąż jest jedynakiem, więc nasza córka jest
absolutną jedynaczką /jeszcze w szerszym rodzinnym kręgu/.
Myślę sobie o tym wszystkim i smutno mi. Czas tak szybko płynie, a razem z nim
ucieka wszystko co w życiu ważne /ten śnieg chyba wpływa na mnie
melancholijnie/. I tyle u mnie. Trzymaj się. Daj znać jak wypadły badania
kontrolne. Pa pa. Ania



Temat: chińskie zioła od dr. M na robale, kto to zna?
zanim podałam zioła małej też miałam wątpliwości - szczególnie że na opakowaniu
były tylko chińskie robaczki więc nawet nie wiedziałam co tak naprawdę podaję,
ale tak jak napisała sigvaris nie miałam w zasadzie wyboru, jedynie poradziłam
się swojego "chińczyka" - piszę w cudzysłowiu bo tak naprawdę to jest to lekarz
medycyny zachodniej (takie ma wykształcenie i praktykę) który od wielu lat
zajmuje się leczeniem wg zasad medycyny chińskiej tj. nie leczy objawów ale
przede wszystkim koncentruje się na przyczynach choroby, no i na efekty trzeba
trochę poczekać bo musi minąć trochę czasu zanim zaczną działać: dieta, dobrane
indywidualnie zioła i w cięższych przypadkach dodatkowe metody usprawniające
przepływ energii (ćwiczenia tai chi, akupunktura etc.), dodam że zioła nie są
ziołami chińskimi ale są to mieszanki robione przez pacjenta zgodnie z
recepturą z naszych polskich ziółek. I właśnie takie podejście dr M do choroby
spowodowało że zaryzykowałam u niej leczenie. U naszego maleństwa pierwszą
diagnozą była alergia pokarmowa i azs i jedyne co nam zaproponowano to właśnie
leczenie objawów czyli środowisko antyalergiczne, odpowiednia pielęgnacja
skóry, właściwy pokarm. A na moje trzykrotne zapytanie czy nie zrobić małej
badań w kierunku pasożytów uzyskałam odpowiedź negatywną, bo napewno nic nie
wyjdzie u małej. Ale nauczona swoimi wcześniejszymi doświadczeniami
postanowiłam szukać przyczyn (bo wydawało mi się że rodzinne obciążenie to za
mało żeby 3miesięczne dziecko wypadło z siatki centylowej i jadło nutramigen w
ilości ponad półtora litra na dobę). Nie mam złudzeń, że kiedy wyleczymy
wszystkie przyczyny alergii to ona zniknie, bo na dziedziczenie nie mam wpływu
ale wiem, że będzie ona znacznie mniejsza. A najlepszym przykładem jest mała
którą rozpiera energia i jest wreszcie radosnym dzieckiem. Przed nami jeszcze
daleka droga i pewnie jeszcze nie raz będiemy razem płakać ale nie oczekuję
natychmiastowych efektów - medycyna chińska nauczyła mnie cierpliwości



Temat: pieniądze Gminy dla organizacji
pieniądze Gminy dla organizacji
Na reaktywowanej stronie www Burmistrz ogłasza konkurs na wsparcie realizacji
zadań publicznych z zakresu Programu Profilaktyki i Rozwiazywania problemów
Alkoholowych na rok 2005 (!!!).
O dotacje mogą ubiegać się m.in. organizacje pozarządowe.

Projekty należy składać do 5 GRUDNIA a ogłoszenie wyników nastąpi 6 GRUDNIA.
A zakończenie realizacji projektów, które uzyskaja dotację musi nastąpić nie
później niż 23 GRUDNIA.
Mozna dostać dotację na: zorganizowanie i przeprowadzenie warsztatów diagnozy
i terapii kinezjologicznej, jako metody wspierającej proces uczenia się i
rozwoju, dla dzieci ze świetlic rodzinnych i socjoterapeutycznych w gminie
oraz na zorganizowanie imprez kulturalno - integracyjnych dla dzieci
(szczególnie ze srodowisk patologicznych).

No i wszystko pięknie tylko po co ja to piszę?
Ano:
1. Skandaliczny jest termin realizacji dotacji (6-23 grudnia czyli 2,5
tygodnia)- nie rozumiem dlaczego Burmistrz i wszyscy odpowiedzialni za
program Profilaktyki Antyalkoholowej czekali aż tak długo na ogłoszenie
konkursu, co bedzie skutkowało albo słabą jakościa projektów albo tym, ze
dostaną Ci, którzy i tak mają dostać i od dawdna o tym wiedzą,
2. O tym, ze dostaną Ci co i tak mają dostać, albo proces selekcji projektów
odzędzie się w sposób powierzchowny świadczy też czas jaki organizatorzy
pozostawili sobie na ocenę wniosków. Bezstronna Komisja KOnkurskowa bedzie
chyba pracować w nocy z 5 na 6 grudnia żeby, zgodnie z ogłoszeniem, 6 grudnia
poinformować o wynikach.

Jeśli tak ma wyglądać współpraca urzędu z organizacjami pozarzadowymi to ja
ją słabo widzę.

Czy wszystko, za co bierze się nasza władza musi być robione po łebkach,
niechlujnie i z pozycji władzy a nie po partnersku i po prostu
profesjonalnie? Czy nawet prostego konkursu nie można ogłosić zgodnie z
regułami?
Nie mam już siły...



Temat: Tysiące dzieci molestowanych w placówkach Kości...
unhappy napisał:

> rach_ciach napisał:
>
> > Gdzie cos takiego napisałem? Każdy kto ma inne zdanie niż Żydowska musi m
> ieć
> > obsesje? Jak ktoś używa słowa na "Ż" to jest antysemita?
>
> Nie. Ty zachowujesz się jakbyś miał obsesję na punkcie rabinów. M.in. dlatego,
> że piszesz nie na temat byle napisać coś o rabinach.
>
Wow. Na prawde elyta. To jakaś specjalizacja psychologicza "diagnoza zachowania
pacjenta po tym co pisze"? Może odnoś sie merytorycznie, inwektywy zachowa dla
rodziny.

> > > > A to przykład pierwszy z brzegu. Niedawno czytem o masowym pr
> oceder
> > ze han
> > > dlu
> > > > dziećmi, organizowaniu orgii przz Żydów Ortodoksyjnych w Amer
> yce PŁ
> > D.
> > > > I co? Nic, to nie jest ważne.
> > >
> > > Natomiast problem z klerem katolickim jest tu większy bo i tych ksi
> ęży je
> > st duż
> > > o
> > > więcej i... celibat.
>
> > Liczby nie mają znaczenia a zjawisko.
>
> Bzdura niestety. Liczby mają tu znaczenie PODSTAWOWE.

Odnoś się do tegpo co ja piszę a nie do tego co ci sie wydaje,że napisałem.

>
> > Jak już to odnoś liczbę duchownych do
> > ogólnej liczby wyznawców - to jest uczciwe. Ile procent w populacji Katol
> ików
> > mają księża a ile rabini w Żydowskiej?
>
> Co to jest Żydowska bo nie wiem jak liczyć? Piętrami czy pokojami?
>
> > > Natomiast antysemiccy obsesjonaci śledzący wyimaginowane spiski "ży
> dowski
> > ej"
> > > gazety przeciwko... no nie za bardzo wiem komu. W tym wypadku to bę
> dzie c
> > hyba
> > > katolicki kler. Te nieszczęsne dzieciaki molestowali rabini przebra
> ni za
> > księży
> > > czy jak?
> >
> > Tak jak obsesjonaci nienawidzący Kościoła Katolickiego, którzy tu teraz p
> olują.
>

> A, to oni molestowali? Już nie rabini? Zaczynam się gubić.

To sie odnajdź i przypomnij sobie, że Gazeta Żydowska dla Polaków nie opisuje
rzeczywistości, wiec nie rozmawiamy o rzeczywistości tylko o obsesjach tego
środowiska.
>
>
> > Wystarczy poczytać te komentarze pełne jadu, judzenia i nienawiści z zero
> wym
> > odniesieniem do meritum..
>
> No to powinieneś dobrze się czuć w takiej atmosferze :)
>




Temat: Ukraina Gest Kozakiewicza
Ukraina Gest Kozakiewicza
Gest kozakiewicza. Z rozbawieniem słuchałem wypowiedzi a raczej
dywagacji Panow Siwca, Kowala i innych osób mieniących się
politykami na temat aktualnej sytuacji politycznej na Ukrainie.
Polski desant po kilku latach powraca na tarczy do rodzinnego kraju.
Dla wielu to lądowanie będzie bardzo bolesne i oby nie skończyło się
złamaniem kręgosłupa /na szczęście tylko ideologicznego/ . Jak banka
mydlana prysły marzenia polskich spadkobierców o arystokratycznych
nazwiskach i rodowych koneksjach dotyczące odzyskania pozostawionych
przez przodków obszarniczych posiadłości. Diagnoza postawiona kilka
lat temu przez naszych najwyższych władców i politologów
wykształconych na prywatnych, już prawdziwie polskich uczelniach i
kilkumiesięcznych amerykańskich „Collegach” okazała się całkowicie
chybiona. Prawdziwym policzkiem stało się przyznanie najwyższego
ukraińskiego odznaczenia przywódcy morderców tysięcy polskich
rodzin – Stiepanowi Banderze. Przerażające są głosy części
ukraińskich środowisk politycznych mówiące coraz głośniej o
wielowiekowej okupacji przez Polaków ich rdzennie ojczystych ziem.
To nie literacka FIKCJA, TO RZECZYWISTOŚĆ. Prysły marzenia polskiego
kleru o kolejnym etapie kościelnej ewangelizacji wschodniej Europy.
Pozostała jeszcze Białoruś i wielomilionowe środki finansowe
przeznaczane przez nasz Rząd dla tamtejszej Polonii i zupełnie
marginesowej opozycji. Stare przysłowie mówi, że Polak mądry po
szkodzie. Niektóre szkody są jednak nieodwracalne ale ta świadomość
dla wielu naszych zbawców narodu to pojęcie abstrakcyjne. Obyśmy z
własnej WOLI W WYNIKU BŁĘDNYCH DECYZJI NIE ZNALEZLI SIĘ NA
MARGINESIE EUROPEJSKIEJ I ŚWIATOWEJ POLITYKI NIE MAJĄC ZADNEGO
WPŁYWU NA JEJ KREOWANIE. Janusz.



Temat: depresja dziecięca
Pomoc-info-depresja
WITAM,

nie przesądzałbym tak łatwo o chorobie córki, a napewno nie byłbym taki pewny
odnosnie przyjmowania przez dziecko leków psychotropowych.
Polecam koniecznie poszukanie dobrego psychologa/psychoterapeuty celem
postawienia diagnozy i zastanowienie sie nad terapia indywidulana/grupowa dla
córki.
W wiekszości przypadków za depreasje odpowiedzialne sa tłumione trudne emocje i
kłopoty z wyrażaniem uczuc mi.n. w obliczu kłopotów rodzinnych, z nauka etc.
To trzeba sprawdzić.
Prosze zapytac sie o polecanego psychologa dziecięcego lub kogoś kto podejmie
sie w Bydgoszczy konsultacji, przedstawiciela Polskiego Tow. Psychologicznego=
wystawjacego certyfikaty psychoterapeutów i najlepiej znającego profesjonalne
środowisko na tym terenie.

BYDGOSZCZ

Paweł Izdebski
Instytut Psychologii Akademii Bydg.
ul. Staffa 1
85-867 Bydgoszcz kier. 0-52
tel. 375 54 14
tel/fax 362-00-80 środa
godz. 13.00 - 14.30

Proszę też spróbować:
Maria
ROGIEWICZ
superwizor
nr cert. 23 Prywatna praktyka
Bydgoszcz
tel. (52) 349 33 17

W Warszawie w ciemno polecam bardzo znanego psychologa dziecięcego (weilka
wiedza,wielka intuicja)
WIELKIE WIELKIE doświadczenie pracy z rodzicami i dziecmi.
Namiary:
dr Barbara
SMOLIŃSKA
namiary:
superwizor
nr lic. 77
l-p@l-p.pl
Gabinet prywatny
tel. (22) 843 08 05
btsmolinscy@wp.pl

Pani dr Smolińska prowadzi dział listów w miesięczniku DZIECKO
Odpowiedzi z ubiegłych numerów
kobieta.gazeta.pl/edziecko/0,56001.html
Adres korespondencyjny
Redakcja "Dziecko"
ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa,

tel. (0-22) 555-68-82, faks (0-22) 555-66-69

e-mail: dziecko@agora.pl

Polecam też Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA
(22) 654 40 41
W poniedziałki i czwartki w godz. 17-20 pod tym telefonem
dyżurują lekarze psychiatrzy.
opis sympotmów depresji znajdzie Pan na stronie ITAKA
www.leczdepresje.pl/main.php?S= leczdepresje&L=pol&T=symptoms

Serdecznie pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego
NAMO AMITABHA BUDDHA
OM MANI PEME HUNG
NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
lekshey




Temat: Kryjcie się, to gargamel
Nie zrozumial mnie pan.

"> Mam „szczęście późnego urodzenia” - mam dopiero 35 lat, ale wiem, ż
> e nie tylko
> w Polsce było trudno. "

Nie o to chodzi, gdzie "bylo trudno".
Niemieckie miasta byly jeszcze bardziej zniszczone niz polskie.
Wielu Niemcow stracilo swoje strony rodzinne.
Wielu musialo osiedlic sie w obcym im srodowisku wsrod ludzi mowiacych innym
dialektem, czesto innej konfesji, itd.
Ale: Obojetnie ile niemieckich Slazakow czy Pomorzan do Münsteru naplynelo
Münster pozostal miastem westfalskim.
Ani charakter etniczny ani stosunki wlasnosciowe nie zmienily sie tu z dnia na
dzien, jak np. we Wroclawiu.
Niemcy stracily swoje wschodnie teryroria bez rekompensaty, Polska rekompensate
za Wilno i Lwow (w postaci Wroclawia, czy Szczecina) dostala, tyle ze to
odszkodowanie polaczone bylo z ogromnym przesunieciem polskiego obszaru
zasiedlenia i zwiazanego z tym wykorzenienia.
Ale nie tylko wykorzenienie "przestrzenne" mialo w Polsce miejsce lecz i
"spoleczne".
Cale klasy spoleczne i srodowiska zostaly (czesciowo w fizycznym tego slowa
znaczeniu) zlikwidowane:
zaglada Zydow (10 % ludnosci, 1/3 lub wiecej ludnosci miast!)
celowa i planowa likwidacja polskiej inteligencji i elit panstwowotworczych
przez okupantow niemieckich i sowieckich.
Stalinowska walka z "kulactwem" czy resztkami burzuazji to na tym tle stosunkowo
lagodna ale tez dotkliwa dewastacja.
Po tych wszystkich wstrzasach (z ktorych ostatnim byla transformacja ustrojowa,
w odroznieniu od bylego NRD "bez znieczulenia") uplynie jeszcze troche czasu,
zanim spoleczenstwo polskie sie "odnajdzie" i "zasiedzi".

Tu nie chodzi o jakis fatalizm. Nie uwazam, zeby Polacy byli jakos szczegolnie
fatalistycznie nastawieni.
Tu chodzi o diagnoze i wyciagniecie z niej wnioskow co do terapii.

Z drugiej strony nie jestem wcale pewny, czy Niemcy, z ich porzadkiem
przestrzennym sa dla Polakow dobrym do nasladowania przykladem.
Nie jestem wcale pewny, co naprawde gorsze, polski chaos i anarchia w budowaniu
czy niemiecka nadregulacja i nuda, czy polski barok cyganski, czy niemiecki
fachwerkowy Disneyland, polskie targowiska czy niemieckie Fussgängerzonen.
Zycze Polakom wiecej kultury estetycznej, wiecej szacunku dla srodowiska w
ktorym zyja, wiecej odpowiedzialnosci za nie, mniej architektonicznego chamstwa
ale bez wpadania w zbytnie, niemieckie, ugrzecznienie.
Chociaz to ostatnie to Polsce i tak nie grozi.
Pozdrawiam



Temat: Paweł Larecki, pierwszy kandydat na prezydenta
politykierek napisał:

> Na pytanie zadane przez dziennikarza w ulicznym wywiadzie pada najczęściej
> odpowiedź: uczciwy, sprawiedliwy, aby dbał o nasze sprawy, wykształcony,
> wierzący, przystojny etc.
> Cofnijmy się parę lat do tyłu, kiedyś wybierała Rada ze swego grona Zarząd i
> Prezydenta. Obecnie jest wybierany w wyborach powszechnych.
> Ktoś może spytać, a co to ma do rzeczy?
> Ma wiele choćby dlatego, że teraz jest to jednoosobowa władza i nie można
> niczego zgonić na żaden kolektyw czy zarząd. Zdecydowanie większa
> odpowiedzialność ciąży dzisiaj na tym wybrańcu niż to było kiedyś dając mu
> jednocześnie o wiele większe kompetencje.
> Ale wracając do sondy ulicznej, nie słyszałem, aby ktoś odpowiedział na
pytanie
>
> dziennikarza - dobry manager.
> Bo prezydent w skali kraju to powinien być mąż stanu, natomiast w skali
> powiatu, gminy czy miasta to ma być przede wszystkim dobry manager. Powinien
to
>
> być człowiek o dużej wyobraźni i spojrzeniu wybiegającym wiele lat do przodu.
> On nie może rządzić (pokazywać tylko palcem co kto ma zrobić), on musi mieć
> wizję i pomysły, ma zarządzać jak manager w dobrze prosperującej firmie.
> Powinna to być osoba charyzmatyczna, ale umiejąca jednocześnie zjednywać
sobie
> ludzi do realizacji wspólnie wytyczonych zadań („ Kto chce rządzić ludźm
> i, nie
> powinien gnać ich przed sobą, ale sprawić, by podążali za nim” - Monteski
> usz).
> Ktoś spyta , a gdzie sprawy ludzkie? Należy odpowiedzieć pytaniem. Jak w
kasie
>
> miejskiej nie będzie środków to jak pomóc tym najbardziej potrzebującym? To
> działa obustronnie i tego nie da się ominąć. Z pustego to i Salomon….
> Na przyszłego zarządzającego czekają bardzo trudne wyzwania.
> Czy np. sprawy bezrobocia załatwi sieć magazynów wokół Piotrkowa. Czy tak
> bardzo należy z tego się cieszyć?
> Kto nie produkuje wysoko przetworzonego wyrobu to sprzedaje tylko paciorki i
> nie liczy się.
> Więc jak pozyskać tego ważnego inwestora, który nie tylko produkuje ale i
uczy?
>
> Piszę to dlatego, by potencjalni kandydaci do tego fotela mieli świadomość na
> co się porywają i jaka będzie na nich ciążyć odpowiedzialność w przypadku
> wyboru na ten wielce zaszczytny Urząd.
> Myślę, że każdy kandydat przedstawiający swój program będzie w stanie
> jednoznacznie i wiążąco odpowiedzieć jak zamierza go zrealizować. To nie może
> być już przysłowiowe „bicie piany” i operowanie jakimiś wykrętnymi
> ogólnikami,
> to muszą być konkrety.
> Na pewno powróci temat rewitalizacji Starego Miasta, zagospodarowania terenów
> wokół jeziora Bugaj i oczywiście temat „żelazny” jak pozyskać inwes
> torów
> zewnętrznych, aby zmniejszyć bezrobocie. Na pewno pojawią się również inne
> tematy, ale mnie mieszkańca tego miasta interesuje przede wszystkim nie
> wystawiona diagnoza (że jest wiele spraw do załatwienia – wszyscy to wiem
> y),
> ale sposób leczenia schorzeń i niedomagań.
> Na liście pretendentów do fotela zaczyna pojawiać się coraz więcej nazwisk,
ale
>
> jak na razie są to osoby już znane.
> A może gdzieś na zapleczu czai się jakiś młody „gniewny”, ktoś dyna
> miczny i
> przedsiębiorczy, ktoś kto sprawdził się już w swoim środowisku i w rodzinie,
> ktoś kto nie boi się nowych wyzwań i podejmowania nawet bardzo trudnych
> decyzji, ktoś kto nie będzie traktował tego miejsca jak ciepłej przystani dla
> siebie i swoich kolesiów?

sytuacja jest wiec taka: ci ze starymi nazwiskami - nie, a co do nowego, jak
piszesz Politykierku, jakiegos młodego „gniewnego”, kogos dynamicznego i
przedsiębiorczego, kogos kto sprawdził sie już w swoim srodowisku i w rodzinie,
kogos kto nie boi sie nowych wyzwan i podejmowania nawet bardzo trudnych
decyzji, kogos kto nie będzie traktował tego miejsca jak ciepłej przystani dla
siebie i swoich kolesiow - to ja odpowiadam. takiego NIE MA, a jezeli by sie
nawet znalazl, to... polecam przeczytac ten post, wyciagniety z pokrewnego
watku, sprzed dwoch miesiecy:

Re: Czy pan Andrzej Pol powróci do Owalnego Gabin
Autor: pseudotropheus
Data: 24.02.06, 18:53 + dodaj do ulubionych wątków



Strona 1 z 3 • Znaleźliśmy 86 wyników • 1, 2, 3
zamknij
Darmowy hosting zapewnia PRV.pl : paxesusop, hbc, szkola-world, vencest, mateusz.photography
Dziel sie multimediami na Patrz.pl